Jak wyjść z domu rano bez pośpiechu i krzyków

1243372710310965

Ranek.

Dzwoni budzik.

Nienawidzę tego dźwięku.

Jest 6:20 rano. Zwlekam się z łóżka niczym Zombi. Na automacie kieruję swe kroki w kierunku łazienki. Zimny prysznic zmywa ze mnie resztki snu. Powoli wracam do rzeczywistości.

Budzę Starszego.

Nie daje oznak życia.

Po raz kolejny mówię:”Wstawaj”.

Nie pomaga.

Głośno i dobitnie wołam:”Wstawaj!”

Otworzył oczy.

Kolejne Zombi sunie w kierunku łazienki by ożywcza woda pozwoliła się dobudzić. Niestety efekt jest tego nikły. Nastolatek to typ nocny a poranki najchętniej spędzałby w łóżku. Niestety szkoła czeka,nie ma lekko. Widzę jak siada na skraju łóżka z beznamiętnym wyrazem na twarzy. Patrzy na ścianę otępiałym wzrokiem.

Zegar tyka.

Mijają minuty.

Ja pędzę do kuchni szykować śniadanie. Starszemu kanapki i koktajl. Drugie śniadanie do szkoły. Kolejne dla PT i jeszcze lunch do pracy. I ciągle słyszę ten zegar za plecami.

Tik tak. Tik tak.

Pośpiesz się,pośpiesz się.

Panika.

Tak. Zaczyna mnie ogarniać strach,że nie zdążę. Działam na przyspieszonych obrotach. Ponownie strofuję Starszego by się pospieszył. Widzę jak leniwie zmierza w stronę kuchni na śniadanie.

Teraz moja kolej na szybkie ubranie się i zaczynamy budzić Młodszego.

Dziwnym jest fakt,że gdy jest weekend dziecko wstaje skor świt ale w tygodniu ani mu się śni wsółpracować z zabieganą matką. Znów ciśnienie mi się podnosi jak widzę jego niechęć do podniesienia powiek. Najpierw delikatnie a gdy to nie pomaga brutalnie wyrzucam z łóżka zaspanego malucha. I po raz kolejny rytynowe działania.

Łazienka i mycie,ubieranie. Kuchnia i proszenie niejadka by łaskawie cokolwiek raczył włożyć do swoich ust. Po takiej batalii czeka mnie jeszcze kolejna bitwa.

Starszy wychodzi z psem a ja walczę z Nianiem by ubrał buty,kutrkę,czapkę i szalik.

Uff .

Ubrany.

Dumna ze swojego dzieła nakładam buty gdy słyszę:”Mamo siku!”

Kurde! By nie powiedzieć dosadniej.

Teraz?

Znalazł sobie moment.

Ponowne rozbieranie i ubieranie. Ja już czuję pot na plecach. Starszy biegnie na autobus bo się spóźni. Ja wypadam w rozpiętej kurtce z domu popędzając Malucha.

Szybko bo się spóźnimy do przedszkola.

Włos rozwiany i obłęd w oczach.

Tak.

To Ja.

Jedyne słowo jakie opisuje ten poranek to chaos.

Marzę o tym by poranki były mniej stresujące,bez zbędnego pośpiechu i hałasu. Znalazłam chyba na to sposób.

Jak wyjść z domu rano bez pośpiechu i krzyków?

Opracowałam sobie plan,który zamierzam wprowadzić w życie. Oto jego punkty:

1.  Wieczorem naszykować wszystko na śniadanie.

Jestem nocnym markiem i wieczorem robię najwięcej rzeczy. Stwierdziłam,że zacznę szykować część śniadania już wieczorową porą. Na stole układam już talerze i kubki,by było mniej pracy rano. Jak mam rozpiskę co będziemy jeść w ciągu tygodnia jestem w stanie przyszykować coś z menu np.:pasta jajeczna lub z tuńczyka,guacamole albo inna pasta kanapkowa. Ciepła kawa też może być szybciej podana gdy wieczorem naszykuję już kubki i kawę na stole. Koktajle. Mam na nie świetny patent. Robie większą ilość i zamrażam w woreczkach, później tylko wystarczy wieczorem wyjąć jeden z nich i włożyc do lodówki by odtajał. Rano można się cieszyć pysznym smakiem koktajlu bananowo-malinowego.

2.  Robić plan dnia na cały tydzień.

Zdecydowanie ułatwia to życie. Nie muszę się martwić czy coś mi umnknie jak zrobienie kostiumu na karnawał dla Malucha,dać Starszemu kasę na bilet miesięczny lub obiady i wiele innych spraw. Ostatnio odkryłam świtną aplikację na smartfony a nazywa się Cozi. Jest to kalendarz,posiada też listę zakupów,rzeczy do zrobienia. Wszyscy członkowie rodziny są w niej ujęci nawet pies. Mając ten kalendarz przed snem sprawdzam co każdy ma do zrobienia. Mogę spać spokojnie, bo wiem że rano nie okaże się iż któryś miał coś przynieść do szkoły/przedszkola a ja poprostu o tym zapomniałam. Polecam zerknąć appka działa na wszystkich systemach :Android,IOS.

3.  Wdrożyć w życie mój „Eksperyment 5:30 rano”

O tym opowiem Wam inny razem. Wyjaśnię tylko,że zamierzam wstawać o 5:30. Dowiedziono bowiem,iż ta godzina jest optymalna dla naszego organizmu by wstać wyspanym. Dodatkowo zyskam godzinę tylko dla siebie ;)

4.  Szykować ubrania i buty na następny dzień wieczorem.

Tego nie trzeba wyjaśniać. Często biegam po domu kompletując buty lub rękawiczki Malucha. Fakt na rękawiczki już znalazłam sposób jest nim ToGo firmy Lullalove. Przypinki do rękawiczek by się nie gubiły. Polecam bardzo to rozwiązanie. Czyszczenie i impregnacja butów to tez wieczorny rytuał moich panów. Szykowanie torby do szkoły/pracy również zaoszczędzi nam stresu o poranku i niepotrzebnej bieganiny.

Te czynności i mój noworoczny plan powinny zadziałać by nasze poranki były spokojniejsze. Koniec z bieganiną i popędzaniem wszystkich. Należy mi się chwila spokoju rano.

Trzymajcie za mnie kciuki abym wytrwała w tym postanowieniu. A może Wy macie jakieś patenty na poranki bez rozgardiaszu? Podzielcie się nimi ze mną chętnie skorzystam.

Reklamy

9 Komentarzy

  1. Tą 5:30 to mnie zabiłaś. Mój maleńki mnie tak budzi i jakoś nie czuję się super wyspana. Ale to pewnie przez to, że budzi się jeszcze w nocy. Ale pewnie jak się całą noc przesypia to może lepiej działa. Trzymam kciuki.

    1. Ja mam trzylatka który budzi mnie co dwie godziny ale chęć spędzenia w ciszy godzinki z kawą lub herbatą jest wybitnie kusząca

  2. Świetnie opisałaś mój poranek :) Niestety ja realizuję przynajmniej dwa z punktów ‚na przyszłość’ i nadal jest chaos:)

    1. Nie strasz mnie ja miałam taką nadzieję,że będzie lepiej ;)

  3. Jezu czytam i oczy przecieram, że tak się gonicie. Ja wstaję 7,15 robię kawę. W miedzy czasie pijąc ubieram się i szykuję dzieciom ubrania i plecaki do przedszkola. 7,45 budzę B i chłopców. Wstają, ubierają się i myją. Młodzi wypijają mleko (nie chcą śniadań tak wcześnie). O 8,10 siedzimy wszyscy w aucie i ruszamy do przedszkola. Patrząc godzinowo wygląda to tak jakbyśmy biegali po domu, a to wszystko jest na spokojnie. Każdy ruch już tak wszedł nam w krew że z zamkniętymi oczami można działać.

    1. Zazdroszczę Ci u mnie niestety każdy ma inne godziny wyjścia mój PT najwcześniej ale staramy sie by choć chwile pobyc ze soba wiec jemy śniadania razem ok oni jedzą ja biegam.Często jestem z chopakami sama i wtedy dni sa jeszcze bardziej zwariowane.

  4. U mnie nic nie działa wstaję 5.05 próby szykowania ubrań dzień wcześniej niestety spełzy na niczym (rano zawsze Hance zmienia się koncepcja i żadna z 30 par majtek nie jest akurat dobra ) ale gdy zdarzy mi się zaspać wtedy spisują się na medal więc może za wcześnie wstaję :-) pozdrawiam trzymam kciuki za powodzenie

    1. Nie dziękuję sprawdzę chyba każdą metodę może w małej ilosci czasu też tkwi sekret sukcesu? Kto wie.

  5. do tej Pani co o 8.10 jest ‚już’ w aucie. My w aucie musimy być o 7.10. jak chodziły do przedszkola tez nie było problemu ale pamiętajmy że szkoła nie jest tak bardzo przyjemna jak przedszkole. pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: